Zaczynając przygodę z emisją głosu (niezależnie od tego czy pierwszym krokiem jest lekcja śpiewu, czy czytanie artykułów w sieci) mamy w głowie wizję konkretnego efektu, celu, który chcemy osiągnąć. Zależy nam na tym by nie skrzeczeć, być bardziej przekonującym i lepiej słyszalnym podczas przemówień publicznych, wygodnie śpiewać na całej skali głosu lub po prostu już nigdy nie usłyszeć od swojego rozmówcy "nie rozumiem Cię, mów wyraźniej“.

Niezależnie od pobudek w końcu trafiasz do logopedy medialnego, trenera emisji głosu. Co Cię czeka?

Metod pracy nad głosem jest wiele, tak samo jak wiele elementów musi ze sobą współgrać aby uzyskać porzadany efekt. Możesz natrafić na trenera, który zasugeruje Ci stawienie się w dresie na zajęciach, inny od progu będzie tłumaczył, że głos to Twoje emocje, psychiczne blokady nie pozwalają Ci odkryć prawdziwego Ciebie. Jeszcze inny z wielkim zaangażowaniem będzie tarzał się po dywanie, wydawał prehistoryczne dźwięki i odwoływał do siły wyobraźni. Każda z tych metod na pierwszy rzut oka może wydawać się bezsensowna, ale nie jest. 

1. Wyobrażenia – sposób, który u osób mocno stąpającyh po ziemii wywołuje uczucie dyskomfortu często jest szybszym 
i łatwiejszym sposobem uzyskania porządanego efektu.  Dla przykładu – postawa. W książkach o przemówieniach publicznych możemy zobaczyć tekst typu "sylwetka wyprostowana, ruchy mimiczne uświadamiane (nie przypadkowe – wymuszane przez naprężenia towarzyszące fonacji), szyja swobodna, rozluźniona, ale jednocześnie aktywna, przygotowana do ruchu, skrętu głową, mięśnie barków luźne, ramiona i ręce swobodne plecy nie napięte, nie zgarbione, łopatki oddalone od siebie, lekko napięte mięśnie brzucha i pośladków dla uzyskania estetycznego wyglądu, uda i łydki rozluźnione z jednoczesnym uczuciem stabilnego stania na obu nogach, stopy oparte całą powierzchnią o podłoże i jednakowo obciążone”. Po takim rodzaju komunikatu uczestnik zajęć ma zbyt dużo elementów do kontrolowania i uzyskanie prawidłowej postawy graniczy z cudem. Dużo prostszym sposobem będzie polecenie„ wyobraź sobie, że jesteś wysokim drzewem (automatycznie prostujemy sylwetkę), które ma mocny pień i silne korzenie osadzone głęboko w ziemi (odpowiednie rozłożenie ciężaru i ugruntowanie) Twoje gałązki luźno wiszą i mogą ruszać się na wietrze (rozluźnienie obręczy barkowej i uwolnienie rąk). Wyobrażenie jest łatwiejsze do zapamiętania i do kontrolowania. Szybciej przynosi zamierzone efekty.

2. Emocje – w śpiewie często niemożność realizacji określonych dźwięków nie wynika z naszych fizycznych deficytów a z braku przekonania o tym, że dam sobie radę. Wystarczy, że od dziecka powtarzano nam, że słoń nadepnął nam na ucho i że nigdy nie dostaliśmy śpiewanej roli w przedszkolu. Tak utrwalony przez lata schemat odcina nam głosową elastyczność. Praca nad emocją potrafi zniwelować blokadę. Ponadto, ciało zrelaksowane to instrument dający większe możliwości. Zasada ta tyczy się nie tylko śpiewaków. Osoby przemawiające publicznie doszukują się często swoich niepowodzeń w marnej dykcji podczas gdy iskrę zapalną stanowi stres, który spłyca oddech, blokuje ciało i nie pozwala z niego swobodnie korzystać.

3. Ćwiczenia fizyczne – emisja głosu to zastępowanie starych nawyków nowymi. Jeśli coś jest dla nas codziennością, traktujemy to jako charakterystyczne dla nas i przestajemy zwracać na to uwagę. Dopiero po serii ćwiczeń fizycznych zauważamy np. że nawykowo usztywniamy ramiona lub (co jest coraz większym problemem) zaciskamy szczękę. Poprzez rozgrzanie mięśni
i pokazanie im nowych układów powoli budujemy wspominane nowe nawyki.

Podsumowując, wszystkie sposoby opierają się na przełamywaniu własnych barier i odkrywaniu. Jeśli nie czujesz się pewnie podczas wykonywania ćwiczeń – poproś trenera o polecenie wartościowej literatury lub wytłumaczenie celu zadania. Praca
z emisją głosu może dostarczać wiele satysfakcji i wiedzy o nas samých co z powodzeniem można później przekładać na życie codzienne (np. w negocjacjach biznesowych). 

Marta Jeż